top of page

Groupe

Public·19 membres
Ruben Korolev
Ruben Korolev

To Nie Wypanda


Światowa premiera filmu To nie wypanda miała miejsce 21 lutego 2022 roku w Londynie. 11 marca film zadebiutował w kinach w Polsce oraz na Disney+ w Stanach Zjednoczonych i w pozostałych krajach, gdzie serwis ten jest dostępny.




To nie wypanda



To nie wypanda is the Polish dub of Turning Red. It is available on Disney+. It was initially released in movie theaters across Poland on March 11, 2022. It was later added to Disney+ in June 2022, following the launch of the service in Poland.


Pixar to studio, z którego od wielu lat wychodzą jedne z najlepszych i najbardziej dojrzałych animowanych filmów z USA. Ważne i aktualne tematy prezentowane są w sposób zrozumiały i przystępny zarówno dla młodszego jak i starszego widza. To nie wypanda wpisuje się w ten trend, będąc być może najbardziej ludzką i pomysłową bajką stajni Disneya od W głowie się nie mieści.


To nie wypanda to zatem kolejny sukces Pixara. Jest emocjonalnie (twórcy znowu nie oszczędzają nam łez), ale też zabawnie. Mądrze, ale nie moralizatorsko. A wszystko przekazane tak energicznie, że szczerze mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze bawiłem się w kinie na filmie animowanym.


Najnowsza produkcja wytwórni Disney Pixar To nie wypanda w reżyserii Domee Shi trafiła do kin 11 marca 2022 roku. Współczesnej animacji opowiadającej historię 13-letniej Mei, która pod wpływem ekscytacji zamienia się w tytułową pandę, towarzyszy wyjątkowy soundtrack.


Billie Eillish oraz Finneas użyczyli głosu pierwszemu w historii Pixara, filmowemu boysbandowi 4*TOWN. Oto utwory z ich udziałem, które znalazły się na oficjalnym soundtracku animacji Disney Pixar To nie wypanda:


Poniżej możecie zobaczyć zwiastun najnowszego filmu wytwórni filmowej Disney Pixar To nie wypanda, w którym został wykorzystany jedenej z piosenek autorstwa Billie Eillish oraz jej brata Finneasa:


Fabuła "To nie wypanda" zabiera nas do 2002 roku. Mei mieszka w Toronto razem ze swoimi rodzicami, którzy prowadzą świątynię poświęconą ich przodkini, chińskiej poetce i opiekunce leśnych zwierząt, Sun Yee. Dziewczynka ma dość specyficzną relację ze swoją kontrolującą wszystko mamą. Chcąc by miała ją za wzorową córkę, ukrywa przed nią fakt, że razem ze swoimi przyjaciółkami wzdycha do członków boysbandu 4*TOWN.


Jednym z ulubionych tematów Disneya w ostatnich latach jest międzypokoleniowa trauma. Widzieliśmy ją w "Naszym magicznym Encanto", a teraz widzimy w "To nie wypanda". W obu filmach nie ma w jednoznaczny sposób zarysowanego złoczyńcy, choć - jak mogą zauważyć widzowie - część cech antagonistów przypisano głowom rodziny. Najpierw kolumbijskiej babci Almie, a teraz dbającej o chińską tradycję oraz korzenie Ming.


Oczywiście "To nie wypanda" nie skupia się wyłącznie na warstwie historycznej. Celem filmu jest raczej ukazanie - na tyle uniwersalnie, na ile się da - relacji matek z nastoletnimi córkami. A te, choć czytają romansidła pokroju "Zmierzchu" (tak, fabuła animacji również sie do nich odnosi) i podkochują się w wymuskanych członkach boysbandu, mają o wiele więcej problemów na głowie. Ich emocje szaleją, a na domiar złego ich ciało się zmienia, czego symbolem jest wspomniana wcześniej czerwona panda.


Jeśli chodzi o wizualną stronę filmu "To nie wypanda", Disney i Pixar nie zaskakuje widza niczym nowym. Nie zrozumcie mnie źle, to wciąż piękna animacja, choć mam wrażenie, że brakuje w niej jakiejkolwiek innowacji. Podobną estetykę miał "Luca" z 2021 roku.


"To nie wypanda" to doskonale zrealizowana animacja, aczkolwiek w zeszłym roku wyszło kilka innych filmów, które w swoim gatunku zrobiło wokół siebie znacznie większy szum. Z pewnością Disney zasłużył na pochwałę za to, że poraz kolejny udało mu się zebrać znakomitą obsadę dubbingową - m.in. Sandrę Oh ("Obsesja Eve"), Rosalie Chiang ("Soiled"), Maitreyi Ramakrishnan ("Jeszcze nigdy..."), Jamesa Honga ("Wszystko wszędzie naraz") i Jordana Fishera ("Do wszystkich chłopców, których kochałam").


Studio Disney/Pixar zaliczyło w ostatnich latach kilka sporych wpadek i zdecydowanie słabszych filmów. Na szczęście wypuszczona dzisiaj w polskich kinach "To nie wypanda" stanowi wyraźny powrót do formy. Nie jest to szczególnie ambitny film, ale właśnie to jest w nim najlepsze. To bardzo uniwersalna, wyluzowana i pełna życia opowieść o trudach dorastania.


"To nie wypanda" trafia do polskich kin w samym środku wielkiej afery powiązanej na równi z Disneyem i Pixarem. Pracownicy studia należący do środowiska LGBT+ i ich sprzymierzeńcy ujawnili w specjalnym oświadczeniu, że szefowie wytwórni przez lata cenzurowali i wycinali wszelkie wątki powiązane z nieheteronormatywnością. Rzuca to nieco niezręczne światło na "To nie wypanda", ponieważ mamy tutaj do czynienia z tytułem w jakimś sensie rewolucyjnym. Po pierwszy w historii Pixara ekipa kreatywna odpowiedzialna za pełnometrażowy film składała się w całości z kobiet.Można się oczywiście zastanawiać, na ile wszystkie te zakulisowe działania miały wpływ na ostateczny kształt "To nie wypanda". Nie przeceniałbym jednak znaczenia obu przytoczonych powyżej faktów. Ostatecznie to sam film musi się obronić własnymi siłami. Gdybyśmy mieli do czynienia z nieudaną czy też nijaką produkcją, to nikt nie byłby przecież zainteresowany tożsamością animatorek i scenarzystek. W katalogu Pixara z ostatnich lat nie brakowało zaś tytułów idealnie pasujących właśnie do takiej kategorii. "Naprzód" z 2020 roku oraz "Co w duszy gra" i "Luca" z 2021 to wszystko produkcje okropnie przeciętne. Daleki od dawnej formy studia odpowiedzialnego za "Toy Story" i "Gdzie jest Nemo".


Już od pierwszych minut seansu "To nie wypanda" widać jak bardzo każdy poszczególny element filmu służy jednemu wspólnemu celowi. Wszystko od fabuły, przez stronę wizualną, bohaterów i muzykę, aż po styl animacji zostaje przez reżyserkę Domee Shi podporządkowane temu, by opowiedzieć jak najbardziej autentyczną historię o młodych nastolatkach dorastających na początku XXI wieku. Główną bohaterką filmu jest 13-letnia Meilin "Mei" Lee, mieszkająca w Toronto Kanadyjka o chińskich korzeniach. Dziewczynka jest typową przedstawicielką swojego pokolenia. Grzeczną wobec swoich rodziców, pilną i ambitną w szkole, a także totalnie zwariowaną w towarzystwie najbliższych przyjaciółek.


Osoby dorastające na przełomie wieków z miejsca rozpoznają tutaj wszystkie znajome symptomy towarzyskiego życia i popkulturowego szaleństwa, które w tamtych latach zaprzątało głowy nastolatek. Na czele z miłością do wymuskanych boysbandów i wzdychaniem do starszego chłopaka z sąsiedztwa. Jak da się zauważyć z powyższego opisu, "To nie wypanda" zdecydowanie nie jest filmem epickim czy prezentującym jakąś wyjątkowo ambitną historię. Domee Shi i jej współscenarzystka Julia Cho stawiają tutaj w pierwszej kolejności na coś znajomego, bliskiego naszym wspomnieniom i w dużej mierze wyluzowanego.


Nie oznacza to oczywiście, że Pixar stworzył produkcję pozbawioną ważkich tematów i szczypty niezwykłości. Do tego amerykańskie studio jest (na szczęście) absolutnie niezdolne. W "To nie wypanda" emocjonalną podstawę całej historii stanowi relacja między Meilin i jej równie kochającą, co wymagającą matką. Nie jest trudno zauważyć, że emanująca z otwierającej sceny pewność siebie i buntowniczość Mei to w dużej mierze gra pozorów. W rzeczywistości dziewczynka zrobiłaby wszystko, żeby tylko zrobić wrażenie na opiekującej się najstarszą świątynią w Toronto Ming Lee.


Nie chcę tutaj zdradzać wszystkich szczegółów magicznej klątwy, która zmusza główną bohaterkę do zamiany w pandę za każdym razem, gdy odczuwa silne emocje. Powiem tylko, że rozwiązanie zagadki kryje się w przeszłości rodziny Lee i rzuca cień na dalsze relacje matki z córką. "To nie wypanda" jest bowiem filmem poświęconym w dużej mierze poszukiwaniu własnej drogi, odkrywaniu siebie i zmieniającemu się układowi sił między rodzicami a dorastającymi dziećmi.


Twórczynie produkcji nie uciekają od takich tematów jak pierwsza miesiączka, nabierający kształtu popęd seksualny czy napędzane hormonami wybuchy złości. Jednocześnie w żadnym momencie nie odbiegają zbyt daleko od bardzo zwyczajnego, by nie powiedzieć dosyć głupiutkiego nastroju całości. Stawka nie jest tutaj postawiona zbyt wysoko, bo zamiast ratowania świata celem jest wyjście na koncert ulubionego boysbandu. W podejściu autorek "To nie wypanda" jest jednak coś tak świeżego i autentycznego, że naprawdę trudno nie uśmiechnąć się, widząc nastoletnie problemy Meilin Lee.


Mam coraz bardziej poważne wątpliwości, czy wrzucanie szczęśliwego zakończenia do każdego filmu dla dzieci nie jest mimo wszystko szkodliwe dla tego gatunku. "Toy Story 4" i "Coco" to najlepsze filmy Disney/Pixar w ostatniej dekadzie, również dlatego że mogą się pochwalić dosyć słodko-gorzkimi finałami. W "To nie wypanda" dostajemy z kolei zakończenie, które da się przewidzieć po kilkunastu minutach seansu.


Cały film jest pełen życia, niezwykłej świeżości i energii, ale ostatni akt idzie grzecznie według schematu typowego dla tego typu dzieł. Nie zrozumcie mnie źle, relacja między Mei i jej matką potrafi poruszyć serce. Niestety, na koniec wszystkie elementy fabularnej układanki tak zgrabnie łączą się w widziany już dziesiątki razy schemat, że trudno nie poczuć pewnego rozczarowania. Nie mogę natomiast powiedzieć, żebym przy "To nie wypanda" bawił się źle. Wręcz przeciwnie, taka niewymagająca, szczera i pod pewnymi względami znajoma historia stanowić będzie dobre remedium na te trudne i nieprzewidywalne czasy. 041b061a72


À propos

Bienvenue sur le groupe ! Vous pouvez contacter d'autres mem...

membres

Page de groupe: Groups_SingleGroup
bottom of page